Pierwszy teledysk

Styczeń 12th, 2010 by admin

Nigdy nie przypuszczałam, że punkrockowa kapela, która wcześniej nie wybiła się poza garażowe ściany, po jednym występie dostanie propozycje podpisania kontraktu. Jestem początkującą perkusistką. Sama o sobie mogę powiedzieć, że jestem przeciętna, jednak koledzy z zespołu uważają mnie za geniusza. Skromnie zaprzeczam, jednak tego typu komplementy naprawdę mi schlebiają. Nasz pierwszy występ, który miał odbyć się w Wyższej Szkole Artystycznej, strasznie mnie stresował. Bałam się setki ludzi patrzących w naszą stronę, czekających, aż ośmieszymy się i będą mieli okazje obrzucić tym co akurat znajdą pod ręką. Noc przed występem nie mogłam w ogóle zasnąć. Wypiłam litry gorącego mleka, które według mojej mamy uspokaja. Nie pomogło. Dwie godziny przed występem na okrągło ćwiczyłam wszystkie piosenki. Zanim weszłam na scenę musiałam otrzeć oczy, które aż spuchły od łez. W przeciwieństwie do moich dramatycznych wyobrażeń koncert wypadł genialnie. Nawet miałam okazję rzucić pałeczkami w publiczność, co wywołało u nich taką radość jak rzut kostką gitarzysty Aerosmith. Cali rozgrzani usiedliśmy za kulisami i bez słowa przeżywaliśmy ten pierwszy raz na scenie. Niespodziewanie podszedł do nas wysoki facet z błyskotkami na rękach i szyi. Zaproponował nam kontrakt, dzięki któremu “podbijemy świat”. Stwierdził, że jesteśmy jednymi z nielicznych, którzy wiedzą co znaczy dobry podkład muzyczny. Nie minęła chwila, a siedzieliśmy w jego Mercedesie i podpisywaliśmy kontrakt. Wokalista zespoły jest strasznym służbistą, więc dokładnie przeczytał wszystkie punkty umowy. Nie miał zastrzeżeń, więc i my byliśmy pewni, że nasz przyszły menager nic nie kombinuje. Po tygodniu mieliśmy nagraną naszą pierwszą piosenkę, która lada chwila miała być puszczana w radio. Nasi opiekunowie zdecydowali, że trzeba też podbić telewizję. Na nakręcenie videoclipu przeznaczyli sporą kasę, więc musieli wierzyc w naszą siłę przebicia. Pierwszy teledysk do strasznie romantycznej piosenki “Nie musisz płakać” pokazywał historię chłopaka wyjeżdżającego na wojnę, który obiecuje swojej dziewczynie powrót. Obawiałam się odgrywania roli załamanej dziewczyny, ale przecież będą mną kierować profesjonaliści, więc nie mogę niczego popsuć. Poza tym koncert też wydawał mi się przerażający, a wypadł genialnie. Zwykła punkrockowa kapela odegrała swój pierwszy w życiu koncert, który zapewnił pierwszy w życiu kontrakt prowadzący do pierwszego w życiu teledysku. Mogę stwierdzić, że pierwszy raz w moim życiu jestem tak szczęśliwa i jednocześnie zaniepokojona przyszłością. Uda nam się? Liczę na łaskawość losu.

Comments are closed.

RSS Feed